No więc zrobiłam. Ładne? Szczere. Bawiłam się trochę masą cukrową i barwnikami. Dodałam pigwową marmoladę i były delikatne i soczyste.
piątek, 15 lutego 2013
poniedziałek, 4 lutego 2013
After.
Czego pragnę? Spokoju. Ciszy. Gdzieś, wtulić się w jego ramiona i zapomnieć o Bożym świecie. Jakoś naprawdę ciężkie dni... Samopoczucie w skali od 1-10, jakieś 4/5. Niby nie jest źle, ale jak na moje standardy to całkiem ciężko.
...w miłości nie ma planów, wszystko dzieje się spontanicznie. Jest to swoisty zamiar losu w celu sprawdzenia trwałości uczucia. Trzeba się nawzajem wspierać. W złych momentach. W moim przypadku, moją największą "ochotą" jest przytulanie, trzymanie się za ręce, wygłupy i śmiech. Cudownie mieć taką osobę, która jednocześnie jest wielką miłością, obroną i najlepszym przyjacielem. Któż wie o mnie więcej niż Ty...
A tu, taki mały przykład tego co nas czeka. Wiesz, że w domu nudy nie będzie.
...w miłości nie ma planów, wszystko dzieje się spontanicznie. Jest to swoisty zamiar losu w celu sprawdzenia trwałości uczucia. Trzeba się nawzajem wspierać. W złych momentach. W moim przypadku, moją największą "ochotą" jest przytulanie, trzymanie się za ręce, wygłupy i śmiech. Cudownie mieć taką osobę, która jednocześnie jest wielką miłością, obroną i najlepszym przyjacielem. Któż wie o mnie więcej niż Ty...
A tu, taki mały przykład tego co nas czeka. Wiesz, że w domu nudy nie będzie.
sobota, 2 lutego 2013
Coś tam fajnego.
Zbliża się tłusty czwartek, czas na pomysły jak upiększyć ten dzień pysznymi smakołykami. Więc inspiruję się! Zaraz zakupię barwniki do ciast i będzie pyszna zabawa.
środa, 30 stycznia 2013
Just HAPPY
Co sprawia największą radość? Sprawianie, że inni się uśmiechają. Może dlatego jestem dość niepoukładana, w sensie, że zbyt dużo się wygłupiam. Może dlatego, jestem stuknięta, żeby unikać nudnych rozmów, albo po prostu, żeby coś nudnego sprawiało, że się śmieje. Czy potrafiłabym jeden dzień się uspokoić, nie śmiać się, nie szczerzyć tych kłów do wszystkich, nawet do tych za którymi nie przepadam? Raczej nie, bo już jutro, żeby zmienić, zwykły dzień w dzień śmiechu mam zamiar sprawić, że ktoś mi bliski, będzie miał przyjemny kłopot. Ja się uśmieje i wiele innych osób, a szczególnie ta jedna. Fajnie jest robić z rzeczy banalnych coś wyjątkowego. Jutrzejszy "event,"[pozwolę sobie na angielszczyznę, z góry przepraszam, jak kogoś to razi], będzie najlepszy w tym miesiącu.
sobota, 26 stycznia 2013
WHO CARES.
Zbliża się koniec ferii. Skoro koniec, to czas na jakieś podsumowanie. Jednakże...nie chce mi się. Jak przez większość czasu, po prostu mi się nie chciało. Zbierałam siły. Podczas owej nudy, która tak naprawdę nudą nie była doszłam do pewnych wniosków. Będę je bezsensownie wylewać, kropla po kropelce[atramentu, rzec by się chciało].
Czerpała inspirację w domu, w głowię. Zabieram się do pracy. Ponieważ...
I. Dzisiaj powiedziałam sobie "życie jest zbyt krótkie kochana, żeby się przejmować i hamować". Spodobało mi się. Jednak przemyślałam to dokładnie. Skoro więc mam się przed niczym nie hamować i się nie przejmować to jaki mam cel? Czy cel, do którego dążę przez życie nie traci na wartości? Przez cel poznaje się świat. Wtedy na łożu śmierci zamiast powiedzieć sobie " wykonałam zadanie" powiem "dobrze się bawiłam, wykorzystałam życie". I kolejna "wtopa".
Zamierzam kroczyć przez życie, z zaciśnięta pięścią jak do walki i z otwartym umysłem jak do zabawy. Niech cieszy mnie to, czego wcześniej nie mogłam zobaczyć. Dąż do celu, nieważne czy dotrwam i go osiągnę ważne, że powiem "próbowałam".
Najpierw trzeba postawić cele. Albo po prostu poukładać kochani. Więc trzeba brać to życie za dupsko póki jeszcze młodzi, póki jeszcze radni.
Czerpała inspirację w domu, w głowię. Zabieram się do pracy. Ponieważ...
I. Dzisiaj powiedziałam sobie "życie jest zbyt krótkie kochana, żeby się przejmować i hamować". Spodobało mi się. Jednak przemyślałam to dokładnie. Skoro więc mam się przed niczym nie hamować i się nie przejmować to jaki mam cel? Czy cel, do którego dążę przez życie nie traci na wartości? Przez cel poznaje się świat. Wtedy na łożu śmierci zamiast powiedzieć sobie " wykonałam zadanie" powiem "dobrze się bawiłam, wykorzystałam życie". I kolejna "wtopa".
Zamierzam kroczyć przez życie, z zaciśnięta pięścią jak do walki i z otwartym umysłem jak do zabawy. Niech cieszy mnie to, czego wcześniej nie mogłam zobaczyć. Dąż do celu, nieważne czy dotrwam i go osiągnę ważne, że powiem "próbowałam".
Najpierw trzeba postawić cele. Albo po prostu poukładać kochani. Więc trzeba brać to życie za dupsko póki jeszcze młodzi, póki jeszcze radni.
czwartek, 24 stycznia 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)



.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)


.jpg)



.jpg)

.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
